Dęby Rogalińskie – plener fotograficzny

Zdjęcia z tej baśniowej krainy od lat obiegają Polskę i pewnie każdy już bez problemu rozpoznaje te charakterystyczne sylwetki dębów. Położone w niewielkim zakolu szerokiej Warty raczą swoimi urokami od wielu wieków. O Rogalinie pisałem już wiele razy, opublikowałem artykuł w Poznaj Świat, ale teraz chciałbym podejść do tematu praktycznie i podpowiedzieć jak wybrać się na plener w to miejsce i na co trzeba się przygotować, żeby sfotografować Dęby Rogalińskie.

Noclegi – Dęby Rogalińskie
Odwieczny problem tego miejsca. Pomijając poznańskie ceny hoteli zniechęca mnie fakt, że muszę wstać godzinę wcześniej i dojechać z miasta. Za pierwszym razem udało mi się znaleźć nocleg w Rogalinie, w pokojach gościnnych. Warunki jak na cenę przystępne, a co najważniejsze na łąki miałem rzut beretem. Kolejny raz i praktycznie za każdym kolejnym razem te pokoje były zajęte. Wydaje mi się, że głównie przez robotników pracujących w okolicy, bo turystów nie widziałem zbyt wielu. Zacząłem więc poszukiwania w Puszczykowie i znalazłem tam jedno miejsce, ale…cena śmieszna, ale warunki… Prowadzą ten pensjonat sympatyczni ludzie i wiem, że w większości ich klientami są ekipy budowlane, które nie mają dużych wymagań… Po jakimś czasie mimo wszystko wybrałem hotel na wyjeździe z Poznania w stronę Rogalina i wolałem dobrze wypocząć, mimo wczesnego wstawania.

dęby rogalińskie




Dojazd – Dęby Rogalińskie
Sprawa mocno kontrowersyjna. Dla lubiących ryzyko powiem, że autem można wjechać prawie pod same dęby. Oczywiście autem terenowym, a zwykłą osobówką bez trudu można dojechać na skraj lasu i dalej około 500 metrów przejść na nogach. Co jednak kiedy trafimy na „porę deszczową”? Tragedii nie ma, bo dojście z Rogalinka przy zalanej pewnego razu drodze dojazdowej zajęło mi jakieś 30 minut. Trzeba to jednak wkalkulować w poranny plener. Inną opcją, którą praktykowałem przez długi czas był parking w lesie powyżej, ale po remoncie drogi zrobił się tam mocny próg i moje nisko zawieszone auto szurało podwoziem, więc to miejsce sobie podarowałem.

Podsumowując:
– SKRAJ LASU
– POCZĄTEK WAŁU
– LAS
– DĘBY

Ja wybieram opcję pośrednią i zazwyczaj dojeżdżam w to miejsce, bo jeszcze nie spotkałem zalanej drogi do TEGO punktu. Tu zostawiam samochód i dalej idę pieszo.
Widziałem już najróżniejsze stadia dróg pośród dębów. Od totalnego bajora, po totalną suszę. Te drogi kuszą głównie wędkarzy, którzy chcą dojechać jak najbliżej celu. Dwa razy jednak widziałem mocno zakopane w błocie samochody i wtedy trzeba udać się na długi spacer do Rogalina w celu sprowadzenia ciągnika. Jak dla mnie to bezsensowne ryzyko, bo do przejścia po płaskim jest naprawdę kawałeczek.

dęby rogalińskie

Fotografowanie – Dęby Rogalińskie
Temat wydaje się prosty, ale tylko z pozoru. Przepiękne mgły otulają to miejsce, światło nadchodzi zza rzeki. Trzeba jednak dobrze zbadać teren, wyszukać wcześniej kadry, bo łatwo w Rogalinie popełnić masę kompozycyjnych błędów, które niestety widać dopiero po powrocie na komputerze. Piszę z własnego doświadczenia 😉 Po zachodniej stronie trzeba uważać na zabudowania, druty i kominy. Po wschodniej trzeba wyszukać punkty skąd widać odseparowane od tła drzewa. Jeśli chodzi o optykę to co kto woli – zdjęcia wykonywałem od 16 do 400 mm.
Oczywiście najlepszą porą na fotografowanie w tym miejscu jest przedświt i wschód słońca, choć i nocny plener jest całkiem fajny. Rogalin wymyka się mocno od zasad, bo tutaj pojawiałem się zawsze ponad 2 godziny przed wschodem i często fotografowałem ponad 2 godziny po ukazaniu się słońca. Początkowo może wydawać się, że jest całkiem ciemno, ale to właśnie wtedy można zrobić najbardziej tajemnicze i ciekawe zdjęcia. Mroki nocy ukrywają wiele zbędnych elementów i robi się iście bajkowo.
Jeśli chodzi o zachód słońca to kilka razy podchodziłem do tego tematu, ale uznałem ten czas za dużo gorszy i wolę wtedy fotografować architekturę w Poznaniu. Wynika to głównie z faktu, że przepisem na Dęby Rogalińskie jest „mgła + pierwsze promienie słońca”. Wieczorem co prawda mamy ostatnie promienie, ale układ miejsca, brak mgły… Nie. Zachódu nie polecam, chyba, że ma to być spacer i rekonesans przed porankiem.

dęby rogalińskie

dęby rogalińskie

Istotne
Łąki wokół Dębów Rogalińskich to tereny mocno podmokłe. Dla lubiących niesztampowe kadry niezbędne będą kalosze, względnie wodery. Zapewniam, że nawet nie wiem jak nieprzemakalne buty poddadzą się wysokiej trawie i wszechobecnej wodzie. Trzeba też uważać, bo to miejsce usiane jest tysiącem kałuż, oczek wodnych i kanałów o różnej głębokości. Czasem trzeba zrobić całkiem niezłe koło, żeby obejść wodę i radzę dobrze rozeznać wcześniej miejsca gdzie chcemy dojść, bo może okazać się, że obejście rowu z wodą zajmie dużo czasu. Oczywiście jesienią ten problem jest dużo mniejszy niż wiosną, ale radzę tego nie lekceważyć 😉 Ja kilka razy mocno się nabiegałem i wiem co mówię.

Chcesz być na bieżąco i nie przegapić kolejnego wpisu? Zapisz się na mój NEWSLETTER. Regularnie będę informował Cię o nowościach i ciekawostkach z moich podróży!





Komentarz

Dodaj komentarz