_MG_4336

Z ogromnym zaskoczeniem śledzę informację na facebookowym profilu moich znajomych nad Biebrzą o rozpoczętych już z początkiem marca przelotem gęsi. Oglądając ich fotografie w mknącym przez Bawarię pociągiem, wróciłem myślami do moich własnych przeżyć związanych z tym wiosennym zjawiskiem. Kilkakrotnie fotografowałem na Podlasiu w czasie apogeum przelotów gęsi. Nie jestem „ptasiarzem” i daleko mi do zdjęć Łukasza Łukasika czy Jacka Zięby, ale mimo wszystko próbowałem swoich sił…

Pierwszy raz zobaczyłem „czarne pole” w okolicach Suraża. Było jeszcze całkiem ciemno kiedy tam dotarłem, ale z oddali mogłem słyszeć tą najpiękniejszą poranną pieśń marcowego Podlasia. Schowałem się za wielką belą siana. Po godzinie całkiem skostniałem, ale nie mogłem podarować sobie tych przeżyć i widoków. Przed oczami miałem tysiące gęsi!

Zainteresowałem się dzisiaj tym tematem – w sumie dlaczego one lecą, skąd wiedzą gdzie, kiedy, jak i czy latają też w nocy? A co jak nie ma gdzie wylądować? Doczytałem się wielu zadziwiających mnie faktów, bo nie podejrzewałbym, że migrujące ptaki kierują się słońcem, czy gwiazdami… Nie będę się w tych kwestiach wymądrzał, ale odsyłam zainteresowanych do tego WYWIADU z Katarzyną Groblewską z OTOP.

_MG_7274

Wracając na Podlasie. Moje wizyty były głównie podyktowane przelotami, bo w marcu przyroda jeszcze śpi. Widać już pierwsze oznaki, ale daleko temu do majowego szału kolorów i zapachów. Marcowe Podlasie – cisza w Dobarzu i puste drogi. To utkwiło mi w pamięci. Po kilku dniach znalazłem swoje miejsca – głównie w okolicach Suraża, Brzostowa. Kiedy tam nie zajrzałem ozimina była pełna gęsi. Pamiętam też jak pierwszy raz zobaczyłem ogromne stado:
– wysiadłem z auto – nic, mają mnie gdzieś
– otwieram bagażnik – j.w.
– zamykam bagażnik (z normalnym trzaskiem) – widzę tysiące przelatujących gęsi nad moją głową.

gęsi na podlasiu

gęsi na podlasiu

Później nauczyłem się parkować z dala od miejsc w których fotografowałem i bagażnik zamykałem po cichu, nawet kilometr od nich. Dla mnie było to wspaniała przygoda, kilka spokojnych, cichych dni. Nigdy nie udało mi się podejść blisko, wykonać „portretu”. Skupiałem się raczej, zainspirowany albumami śp. Wiktora Wołkowa, na szerszym ujęciu tematu. Daleko mi oczywiście do Mistrza Podlaskiej Fotografii, ale te próby mnie cieszyły. Z wielką chęcią fotografowałem gęsi w locie. Widziałem w tym ich wolność.

gęsi na podlasiu

gęsi na podlasiu

Pamiętam też, jakby to było wczoraj – siedziałem pewnego dnia chwilę po zachodzie słońca na Górze Skrękowej i wsłuchiwałem się w odgłosy Podlasia. Po chwili z zachodu nadleciały klucze żurawi. Najpierw je w sumie usłyszałem, a później zadarłem głowę do góry i podziwiałem ten podniebny taniec. Lot ku wiośnie. Było już za ciemno, żeby fotografować, ale tak się napatrzyłem, że na zawsze ten obraz pozostanie w mojej pamięci.

gęsi na podlasiu

Czy trudno jest zobaczyć takie stado ptaków? Przy dobrych chęciach nie. Wystarczy wybrać się na Podlasie, znaleźć na mapie drogę wzdłuż Biebrzy, czy Narwi i sprawa załatwiona. W czasie apogeum trudno nawet będzie gęsi nie spotkać. Czy uda się je podziwiać z bliska? Tego nie gwarantuję, choć raz po całym dniu szukania w polach wybrałem się do Tykocina i z 10 metrów, z okna samochodu podziwiałem niemalże w centrum wioski duże stado. Innym razem przy drodze z Goniądza do Suchowoli przypadkiem zatrzymując się, żeby sfotografować stado saren – zobaczyłem „czarne pole” i mogłem podejść bardzo blisko, bo osłaniały mnie drzewa.
W każdym razie, czy gęsi się zobaczy czy nie, jest to wspaniała przygoda, którą polecam każdemu choć raz w życiu. Posmakować marcowego Podlasia…

gęsi na podlasiu

Na Podlasiu:
– nocuję od kilku lat tylko u Tamary i Piotra Dombrowskich – Dom pod Klonem w Giełczynie
– obowiązkowo jem obiad „U Dany” w Wiźnie i w Dworze Dobarz na Carskiej Drodze

Chcesz być na bieżąco i nie przegapić kolejnego wpisu? Zapisz się na mój NEWSLETTER. Regularnie będę informował Cię o nowościach i ciekawostkach z moich podróży!



Follow my blog with Bloglovin

Komentarz

Dodaj komentarz