kazimierz dolny

Mogłem pospać dłużej. Poprzedniego dnia zdołałem jedynie dojechać do Kazimierza, kupić wodę w hotelowym barze przepłacając nieziemsko i paść ze zmęczenia. Było cicho. Nic się nie działo. Mogłem spać, a obudziłem się po 5. Po chwili wyszedłem z pokoju. Noc powoli ustępowała. Przeszedłem wzdłuż Wisły w kierunku rynku. To był mroźny poranek.

Z oddali na rynku słyszałem jakieś hałasy. To sprzedawcy rozstawiali swoje stragany. Skierowałem swoje kroki na górę Trzech Krzyży. Słońce powoli wlewało się do Kazimierza. Z góry patrzyłem na budzące się miasto. Tylko snujące się dymy z kominów zdradzały czyjąś obecność.

kazimierz dolny

kazimierz dolny

kazimierz dolny

Z każdą minutą robiło się coraz cieplej. Zszedłem na dół, zaniosłem sprzęt do hotelu i z aparatem w ręce niczym turysta wróciłem na rynek. Przeszedłem miasto oglądając je z perspektywy niezainteresowanego, zdegustowanego przybysza. Aparat wisiał na pasku i wydawało się, że nie robię zdjęć. Ja jednak idąc za radą profesora Kobylińskiego fotografowałem “z brzucha” nie wywołując w ten sposób zainteresowania, a mogłem znaleźć się naprawdę blisko tego co mnie interesowało. Słyszałem urwane rozmowy wyrwane z kontekstu. Było wcześnie. Na zegarze ledwo wybiła 8.00.

kazimierz dolny

kazimierz dolny

kazimierz dolny

kazimierz dolny

Zjadłem śniadanie i w drogę. Pojechałem nad Wisłę za Puławami. Kiepsko. Przedarłem się makabrycznie dziurawą drogą nad Wieprz w okolicach Jeziorzan. Kiepsko. Co robić? Pogoda piękna. Czasu dużo… Neple nad Bugiem. Decyzja zapadła. Ruszyłem. Do pokonania 150 km…

kazimierz dolny

Chcesz być na bieżąco i nie przegapić kolejnego wpisu? Zapisz się na mój NEWSLETTER. Regularnie będę informował Cię o nowościach i ciekawostkach z moich podróży!


Komentarz

Dodaj komentarz