Königssee

Königssee to wyjątkowa bawarska ikona. Słynące z najczystszych wód w Alpach jezioro przyciąga swoim urokiem rzesze turystów, którzy zafascynowani zjawiskowym wyglądem przemierzają jego wody podziwiając wznoszące się wprost z jego brzegów szczyty. Poświęcając cały dzień zobaczyć można niezwykłą alpejską krainę. Wody jeziora skutecznie bronią swoich uroków, więc chcąc je poznać, trzeba skorzystać z przyjaznego pokładu statku, który przemierza to 8 km jezioro i pozwala osiągnąć najciekawsze miejsca.

Praktyczne informacje:
– Przystań statków – ceny biletów, rozkład jazdy
– parking kosztuje 5 euro za dzień (stan na kwiecień 2017), płatne w automacie na parkingu
– na wycieczkę warto poświęcić cały dzień (minimum można zobaczyć w około 3 godziny)
– w sezonie letnim (maj-wrzesień) panuje tu w godzinach południowych spory tłok, zwłaszcza w weekendy
– na miejscu działa „duża i mała” gastronomia, bez problemu można coś przekąsić albo zjeść obiad
– dojazd z Monachium nad Königssee zajmuje około 2 godziny

W drodze do jeziora Königssee
Z parkingu trzeba kierować się do przystani statków, skąd odpłynąć można w podróż po jeziorze. Dojście zajmuje około 10 minut, a droga obsadzona jest sklepami i restauracjami. Na brzegu po zakupie biletu – CENNIK – warto na statku zająć miejsce po prawej stronie przy oknie (patrząc w kierunku lądu). Pozwoli to podziwiać kościół św. Bartłomieja z jeziorem na tle gór. Okna można otworzyć i fotografować. Rejs do pierwszego przystanku trwa około 30 minut. Umila go opowieść przewodnika po niemiecku i angielsku. Tradycją jest „mini-koncert” podczas którego grana na trąbce muzyka odbijana jest przez skalne ściany. Wspaniałe górskie echo! Po krótkim pokazie odbywa się rundka z czapką i zbieranie „napiwków”.

Königssee

Kościół św. Bartłomieja – Königssee
To niezwykle malowniczy zakątek. Po dobiciu do brzeg tłum ludzi ze statku dość szybo rozchodzi się po terenie i panuje względny spokój. Pierwsza wzmianka o kościele w tym miejscu pochodzi z roku 1134, gdzie wspomina się to miejsce kultu patrona alpejskich pasterzy. Całe otoczenie, przystań i kościół wyglądają niczym z bajki. Góry zamykają krajobraz dookoła i malownicza łąka pośród strzelistych skał robi niesamowite wrażenie. Wzdłuż brzegu można spacerować w obu kierunkach, ale ścieżki nie są zbyt długie. Idąc dalej w kierunku południowym po 10 minutach dociera się do drewnianego budynku nad wodą, gdzie można posiedzieć i odpocząć.

Do niezbyt wymagających należy droga do przepięknej lodowej kaplicy – Eiskapelle. Wiosną dojście do niej jest bardzo niebezpieczne i często ta wędrówka nie kończy się wejściem do środka. Samo przejście do punktu widokowego zajmuje około 40 minut, skąd jeszcze około 30 minut podejść trzeba do lodowca. Najlepszym czasem na wejście do środka wydaje się późna jesień, ale zawsze wiąże się z pewnym ryzykiem (ostrzegają o tym wszędobylskie tablice). Powrót górską ścieżką jest bardzo przyjemny i warto wrócić inną drogą, wędrują krótko korytem wyschniętej rzeki, po czym odnaleźć można drogę prowadzącą przez las w kierunku jeziora. Nie są to duże odległości i trudno się zgubić, nawet na nieoznakowanych ścieżkach.

Königssee

Königssee

Saletalm
Dalsza podróż po jeziorze Königssee (w sezonie letnim, kiedy jezioro nie jest zamarznięte) kończy się w urokliwym zakątku skąd podejść można do kolejnego jeziora – Obersee. Tu dociera już zdecydowanie mniej osób. Na lubiących spacery czeka tu również piękny wodospad Röthbach. To miejsce ma zupełnie innych charakter i klimat niż wcześniejszy przystanek, a jest moim zdaniem dużo bardziej urokliwe.
Powrót do parkingu z ostatniej stacji zajmuje mniej więcej 1 godzinę.

Moje wrażenia 😉
Königssee odwiedziłem dwukrotnie. W maju 2016 roku okazało się, że nawet z samego rana ciężko było znaleźć miejsce na gigantycznym parkingu. Cały ten pobyt wspominam dosyć miło, ale zdecydowanie bardziej podobało mi się podczas marcowej wizyty. Statek nie kursował co prawda do Saletalm, ale turystów było niezbyt wielu i na spokojne można było delektować się widokami. Brak liści na drzewa tworzy zupełnie inne krajobrazy. Widać dużo więcej detali i robi się ciekawej. Budząca się stopniowo do życia przyroda pięknie kontrastuje z zaśnieżonymi czubkami gór.
Zdaję sobie sprawę, że jest to „topowa” atrakcja (takie polskie Morskie Oko) i wizytę w tym miejscu wiele osób potraktuje z odrazą, ale mimo wszystko uważam, że warto – nawet za cenę czekania w kolejce. Góry, a zwłaszcza Alpy nie zawsze w tak wygodny sposób pozwalają podziwiać swoje uroki. Tu bez wysiłku i kropli potu zobaczyć można niezwykłe, alpejskie panoramy.

Ciekawe miejsca w okolicy:
kościół w Ramsau
Hintersee i Zaczarowany Las
Maria Gern
– Berchtesgaden – parking podziemny w mieście TUTAJ

Chcesz być na bieżąco i nie przegapić kolejnego wpisu? Zapisz się na mój NEWSLETTER. Regularnie będę informował Cię o nowościach i ciekawostkach z moich podróży!


 

Komentarz

Dodaj komentarz