park mużakowski

Autostrada nagle zniknęła mi z oczu. Pojawiło się wielkie białe pole. Sprawdzałem pogodę dla Opola, Wrocławia, a nie pomyślałem o Legnicy… Śnieg zakrył wszystko. Zwolniłem do 70 km/h i nawet nie myślałem, żeby dotykać hamulca, bo czułem na kierownicy, że jadę po lodzie. Zawracać? Odpuścić? Jeszcze parę kilometrów myślałem i wracam…

park mużakowski

W najgorszej fazie jechałem 30 km/h. Nie była to wcale bezpieczna prędkość, bo wyprzedające mnie tiry niemal spychały mnie z drogi. Dawno się tak nie umęczyłem. Co kilometr jakieś auto leżało w rowie. Przez prawie 120 km nie dotknąłem hamulca. Całe auto pokrył lód, aż w pewnym momencie wycieraczki przestały działać.

park mużakowski

Im bliżej niemieckiej granicy, tym było lepiej. Śnieg padał, ale słabszy i nie było tak zimno. Do celu miałem tylko 30 km, ale zatrzymywałem się co chwila, bo otaczał mnie przepiękny las…

Wyszedłem z lasu już w prawie po ciemku. Tak cudownych warunków dawno nie miałem. Świeży śnieg, rozproszone światło.

park mużakowski

W tym miejscu zacznę jednak gorzką część tej opowieści. Łęknica. Co Wam to mówi? Mi nie mówiło nic. Teraz, gdybym miał to podsumować, to napisałbym: Łęknica – Królestwo Papierosa i Burdeli. Ot, smutna prawda. W Łęknicy, o czym do tej pory nie wiedziałem, znajduje się największy na zachodniej granicy bazar. Podobno dwa razy większy od dawnego „stadionu” w Warszawie. Można kupić tam wszystko. Wszyscy mówią po niemiecku, co mnie ostatecznie zdegustowało i wydusiłem przez zęby: „czy ja w tym moro naprawdę wyglądam na Niemca?” – mina gościa, który chciał mi wcisnąć papierosy – bezcenna…

park mużakowski

Hotel, z grzeczności nazwy nie podam. Hotel, to za duże słowo – budynek z pokojami, łóżkami, gdzie można się przespać. W opisie zapomnieli napisać, że znajduje się przy całodobowej stacji benzynowej, a wieczorami schodzi się tam cyganeria i urządza balangi do białego rana. Nie uprzedzili też, że w gniazdkach nie ma prądu, że hotelu nikt nie pilnuje. Woda w ubikacji napełniała się pół godziny wydając dźwięki towarowego pociągu na remontowanych torach… Co jeszcze? Acha, noc 95 zł. Bez śniadania. Śniadanie 16 zł – nie pytajcie, jak bardzo obfite było, ale skusiłem się tylko raz…

park mużakowski

park mużakowski

Czy musiałem to wybrać? Oczywiście jak zobaczyłem to wszystko to powiedziałem, że zdecyduje się za godzinę i pojechałem szukać czegoś innego. Tu niespodzianka. Widzę baner VENUS – noclegi. Jadę. No, jest burdel Venus. Jadę dalej. Też burdel. I kolejny. Następny. Jest pensjonat, ale zamknięty. Internet. Na szybko znajduje za 70 euro po niemieckiej stronie i za 190 zł w Żarach, jakieś 40 km od Łęknicy, więc odpada. Wracam jak pies z podkulonym ogonem do HOTELU. Leżę na łóżku z którego spada mi głowa i nagle o 22 wysiada całkiem prąd…

park mużakowski

park mużakowski

Coś bym zjadł. Oczywiście najpierw bankomat. Gdzie? W ŻARACH? 50 km w jedną stronę do bankomatu – bezcenne. Do samego końca myślałem, że to jakiś żart. Obiad w Łęknicy? Tak, hot-dog na stacji Orlen przy bazarze. Zjadłem devolaja raz w barze, ale zapomnieli napisać, że nadziewany jest włoszczyzną… fuj.

Każdego dnia działo się coś, co sprawiało, że gdyby nie ten Park i gdyby nie to, że rano drogi były strasznie śliskie, a noce zimne, to wyjechałbym z tego miejsca w 5 minut. Szkoda mi było 70 euro za noc, ale psychę zjechałem sobie przednio przez te kilka dni…

park mużakowski

park mużakowski

Park Mużakowski. Co Wam to mówi? Nie wiele? To nic dziwnego. To pewnego rodzaju norma. Ja też tylko usłyszałem o tym miejscu, ale do póki go nie zobaczyłem na własne oczy, to mało co wiedziałem, o tym jak piękne jest to miejsce. Całość to prawie 700 hektarów. 32 kilometry ścieżek i tras rowerowych. Część w Polsce i część w Niemczech.  Granicę przekracza się przepięknymi mostami nad Nysą. Można tymi alejkami spacerować godzinami. Miejsce to jest niezwykle fotogeniczne. W którym miejscu nie ustawi się statyw, można znaleźć piękny, harmonijny, czy dramatyczny pejzaż. Całość została tak zaprojektowana przez twórcę, arystokratę pruskiego Hermanna von Pückler-Muskau. Jest to jedyny transgraniczny park w stylu angielskim w Europie. Wpisanę na listę światowego dziedzictwa UNESCO.  Miejsce to nie miało łatwiej historii. Po 30 latach prac właściciel zbankrutował, sprzed dobra, które dzięki Bogu znalazły kontynuatorów. Niestety lata wojny i podział parku przez granicę państw na wiele lat usunął to miejsce w zapomnienie. Dopiero po koniec lat 80-tych XX wieku rozpoczęły się prace, które trwają do dzisiaj i mają na celu przywrócić świetność temu miejscu. Park składa się z dwóch dopełniających się części – całość stwarza wrażenie nieskończoności, naturalności. Część niemiecka jest bardziej uporządkowana, stanowi 1/3 całości. Znajduje się tam Zamek i zabudowania jemu towarzyszące. Część polska to prawie 500 hektarów parku naturalistycznego. Setki ścieżek. Ukryte w lesie kamienne mosty.

park mużakowski

park mużakowski

Park prowadził mnie sam. Mapę schowałem do kieszeni i szedłem od zakrętu do zakrętu. Od mostu do mostu. Czasem ma się wrażenie, że to Puszcza Białowieska, a czasami, że Łazienki w Warszawie. Park potrafi zaskakiwać. Pewne miejsca do samego końca są ukrywane, a dopiero kulminacja zachwytu przypada wtedy, kiedy Park tego chce. Zazwyczaj w takim miejscu znajdziemy kamienną ławeczkę, bo człowiek naprawdę wtedy siada z wrażenia. Musicie koniecznie to miejsce odwiedzić. Wiem, że jak zobaczycie na mapie, to jest wybitnie nie po drodze. Tam trzeba jechać SPECJALNIE i na minimum 3 dni. Jak to się ma do tego co napisałem o Łęknicy? Wiosną i latem radzę poszukać po niemieckiej stronie jakiegoś zimmera i będzie dobrze.

park mużakowski

park mużakowski

Na koniec jeszcze. Pamiętacie takie zdjęcie z wodą u góry? To Jezioro Dębów. Wspaniałe miejsce. Tak zakomponowane, że stwarza wrażenie dużo większego niż jest w rzeczywistości. No stwarza też wrażenie płytkiego. No właśnie. Jakby ktoś sfilmował moment w którym wpadłem do wody, to miałby hit internetu na lata. Doświadczenie kazało mi zostawić sprzęt na brzegu, a własna głupota kazała wejść zobaczyć, jak to z wody było by widać. Pierwszy krok ok – po kostki – kolejny niestety był już do powyżej pasa. I co ci niedzielni spacerowicze musieli myśleć o mnie, który prawie biegiem leciałem do samochodu – wariat? Głupek? Ano. Teraz mam. Katar. Kaszel. Zawalone zatoki i dużo śmiechu na myśl o tym jak wpadłem do Jeziora Dębów….

park mużakowski

park mużakowski

Park Mużakowski odwiedziłem w październiku 2012 roku. Wtedy właśnie powstał ten tekst i zdjęcia.

Chcesz być na bieżąco i nie przegapić kolejnego wpisu? Zapisz się na mój NEWSLETTER. Regularnie będę informował Cię o nowościach i ciekawostkach z moich podróży!


Komentarz

Dodaj komentarz