fotografowanie zorzy polarnej

Słońce z lekkim pluskiem znikało w nieskończonej toni oceanu. Płonące jeszcze przed sekundą na pomarańczowo szczyty zaczęły jakby zawstydzone świecić lekko na różowo. Chłód przychodził w momencie. Dopiero po zachodzie słońca na Lofotach można zobaczyć jak wiele znaczy każdy jego promień. Normalnie można by schować sprzęt i odpocząć po ciężkim dniu, ale nie na Lofotach – tutaj dzień kończy się dopiero wtedy kiedy zgasną zorze – krótko po zachodzie rozpoczyna się prawdziwe polowanie, czyli fotografowanie zorzy polarnej!

fotografowanie zorzy polarnej

Aurora borealis, niezwykłe zjawisko świetlne na północnym niebie od lat porywało serca podróżników i odkrywców arktycznej krainy. Z książek Jacka Londona zapamiętałem zachwyt z jakim opisywał długie, kanadyjskie noce. Sam bardzo długo czekałem, aż uda stanąć mi się pod tańczącymi na niebie zorzami.

fotografowanie zorzy polarnej

Norwegia, Finlandia i Islandia w ostatnich latach stały się niezwykle popularnymi kierunkami w które udają się turyści i fotografowie z całego świata, którzy chcą obserwować zorze polarne. Trudno w prostych słowach wyjaśnić jak powstaje to zjawisko, bo mimo próby rozczytania tematu w trzech językach nie czuję się na siłach uproszczania tego procesu – odsyłam do Wikipedii, gdzie dosyć syntetycznie i rzeczowo jest to opisane. Ja skupię się na samej esencji, czyli polowaniu!

zorze lofoty

zorze lofoty

Celowo używam tego słowa, polowanie, bo każdy kto chce sfotografować, czy zobaczyć zorze musi najpierw ją znaleźć. Bywa oczywiście tak, że są „wszędzie”, ale podczas mojego pobytu na Lofotach występowały tylko w kilku miejscach. Pierwsze zmierzenie się z tym tematem jest mocnym rozczarowaniem. Człowiek staje wgapiony w niebo i trudno się skupić i trudno w ciemnościach wykadrować. Moje pierwsze zdjęcie zorzy jakie wykonałem było mocno krzywe, nieostre, a do tego okazało się, że w środku kadru na kamieniu obok stał inny fotograf, którego w ciemnościach nie zauważyłem, a matryca zdradziła jego obecność.

zorze lofoty

Jak znaleźć zorze na Lofotach? Ano trzeba mieć trochę szczęścia. Można stać jednej plaży i nie mieć pojęcia, że na tej drugiej karty fotografów grzeją się do czerwoności. Moim zdaniem najważniejsza jest mobilność – kilka zdjęć i dalej w drogę. Dwa trzy kadry i zmiana, coś innego – 50 metrów w prawo, za kamień, przed wodę, na śnieg – trzeba się dosyć spieszyć. Wiele zdjęć niestety psują rzeczy na które nie mamy wpływu – światła jadącego drogą samochodu rzucone na plażę, światło czołówki innego fotografa, czy zapadająca się w piasku noga od statywu.

zorze lofoty

Technicznie? Zaufałem doświadczeniu Łukasza Kuczkowskiego i wybrałem następujące parametry:
– czas 13 sekund
– ISO 1600 (Canon 5D Mark III)
– przysłona 3.2 (EF 16-35 F/2.8 II L)
– ostrość „na oko”

zorze lofoty

Największy problem miałem z ustawieniem ostrości. Problem polega na tym, że w ciemnościach nie widać NIC. Ustawienie manualne na nieskończoność daje nieostre zdjęcia i trzeba lekko cofnąć…ile? „Na oko” i „ciut” – metodą prób i błędów po dwóch próbnych zdjęciach miałem złapaną ostrość i przy każdym zdjęciu ją kontrolowałem, bo czasami przypadkowo zmieniając ogniskową można ruszyć i pierścień ostrości.

Miałem więc ustawiony sprzęt, stałem w ciemnościach na plaży, a nad moją głową płynęła niezwykła podniebna rzeka. Kadrowanie jest niestety w dużej mierze dziełem przypadku, bo w ciągu dnia można poznać miejsce, ale nigdy nie wiadomo którędy zorza przejdzie. Moim problemem każdej nocy był też urywający głowę wiatr, który poruszał co drugie zdjęcie.

 Z pewnością trzeba przyznać, że oglądanie tego zjawiska na niebie jest niezwykłym przeżyciem. Trudno je z czymkolwiek porównać – jest po prostu wyjątkowe. Moim zdaniem zdjęcia potrafią tylko w niewielkiej części to piękno jakie przeżywa się w rzeczywistości. Nie widać na nich całodziennego zmęczenia, zimnego podmuchu wiatru, miliona gwiazd na niebie. Człowiek stoi wpatrzony w niebo. Po prostu patrzy na rozlewające się po niebie zorze. Życzę każdemu choć raz stanąć oko w oko z tym niezwykłym zjawiskiem!

zorze lofoty

Chcesz być na bieżąco i nie przegapić kolejnego wpisu? Zapisz się na mój NEWSLETTER. Regularnie będę informował Cię o nowościach i ciekawostkach z moich podróży!


Komentarz

Dodaj komentarz