saska szwajcaria

Saska Szwajcaria – informacje ogólne

Początków moich fascynacji tym terenem trzeba szukać w roku 2010. Podróżując często na południe Europy szukałem „czegoś” po drodze, żeby nie jechać 1000 km bez przerwy, tylko coś urozmaicić. Mariusz z którym jechałem wtedy do Włoch wysłał mi link do niemieckich stron o Saskiej Szwajcarii, albo jak mawiają Czesi – Czeskiej Szwajcarii. Zauroczyła mnie. Przyciągała mnie… Jakoś się jednak nie poskładało. Trochę to daleko, nieznane miejsca, sporo kłopotu. Chęć zobaczenia tego na własne oczy była tak silna, że wybrałem się tam w maju 2011 roku na weekend. Mordercza trasa autostradą A4 do Drezna i rozpoznanie terenu. Wróciłem w te miejsca jesienią 2013 roku. Zabrałem ze sobą Romka z Kowar, który poznał w dużej mierze te tereny – on znał pewniaki na wschody i zachody słońca, a ciągu dnia wędrowaliśmy w poszukiwaniu nowych miejsc…

Ciekawostką jest fakt, że to właśnie w Saksonii Szwajcarskiej powstały pierwsze fotografie krajobrazu Niemiec. Wykonał je Hermann Krone. Sama nazwa wzięła swój początek dzięki odkrywcom tych terenów. Antonio Graff i Adrian Zingg, szwajcarscy malarze z Akademii Dreźnieńskiej zaczęli nazywać tak ten teren, który swoją urodą przypominał im ojczyste pejzaże.




Dojazd
Wydaje się prosty zakładając drogę „łatwą” – jedziemy A4 do Drezna, zjeżdżamy na miejscowość Pirna i dalej już prosta droga do Bad Schandau. Nie jest to jednak droga najkrótsza. Można skrócić sobie kilometry jadąc przez Czechy. Są dwie opcje – albo Jakuszyce i dalej na Liberec i Decin, albo Bogatynia, niemieckie Zittau i po chwili jesteśmy w Czechach na prostej, ale nie szybkiej drodze do celu. Ja wypróbowałem różne opcje i dochodzę do wniosku, że lepiej jest dołożyć czasu i funduszy jadąc przez Drezno. Czeskie drogi są wąskie i kręte. Nie ma gdzie przyspieszyć i skracając te 100 km wychodzi i tak większe spalanie i nerwy na lokalnych drogach.

Gdyby jednak ktoś wybrał drogę przez Czechy to warto zajrzeć do niezwykłej formy bazaltowej – Pańskiej Skały w okolicach Kamienickiego Szeniowa.

_MG_2812

Dokładnie trzeba zatrzymać się TUTAJ.

Jako cel i centrum zainteresowania najlepiej obrać Bad Schandau. Na miejscu trzeba się liczyć z tym, że drogi nie pozwalają przyspieszyć. Po niemieckiej stronie w miejscowościach często są ograniczenia do 30 km/h i do tego pilnują prędkości fotoradary. Parkingów jest bardzo dużo. W większości są płatne za cały dzień w góry w parkomatach (od 3 do 4 euro). Przy większych atrakcjach i w miastach płaci się od czasu postoju, maksymalnie 2 euro za godzinę. W ciągu dnia parkingi są pełne i ciężko zaparkować. Najlepiej przygotować sobie jakieś alternatywne dojście, bo może się okazać, że miejsce na parkingu znajdzie się po kilku kilometrach…

Parking w Bad Schandau

Noclegi
Sprawa jest dość złożona. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że w prawie każdym domu są jakieś pokoje gościnne, albo mijamy pensjonat za pensjonatem. Jadąc przez Czechy dosłownie co krok można znaleźć nocleg. Granicą w miarę sensowną, żeby nie jeździć za dużo, jest miejscowość Wysoka Lipa. Wydaje mi się, że spanie gdzieś dalej znacznie wydłuży czas przejazdu do najciekawszych miejsc. Patrząc również pod kątem czeskich atrakcji dojazd nie będzie mocno czasochłonny. Sprawa jest zawiła dlatego, że im bliżej Bad Schandau tym będzie drożej i to dużo drożej. Miejsce to jest bardzo popularne wśród Czechów i Niemców, więc w sezonie i weekendy ciężko znaleźć nocleg w niższej cenie. Szukając po niemieckiej stronie nie znalazłem nic tańszego niż około 30 euro od osoby za noc. W Czechach jest lepiej, ale trzeba sobie założyć wydatek około 500K za noc. Wiele pensjonatów jest sezonowych. Jadąc w październiku znaleźliśmy w Wysokiej Lipie tylko jeden czynny obiekt. Na sezon letni pozostają też liczne kempingi, które wyglądały bardzo sympatycznie.

Wyżywienie
Praktycznie wszędzie można coś zjeść. W Czechach jak dla mnie było dużo smaczniej i dużo taniej. W Bad Schandau zjadłem średniej klasy pizzę. Po czeskiej stronie gdzie bym nie jadał, było bardzo smacznie i dużo! W Czechach większy problem jest ze sklepami. My korzystaliśmy z marketów w Bad Schandau (Penny, albo Lidl). W Niemczech na każdym kroku można spotkać piekarnię ze świeżym i pysznym pieczywem. Trzeba jednak przygotować się, że w górach nie ma schronisk i idąc na wędrówkę trzeba zabrać wszystko ze sobą. Schroniska widać od czasu do czasu na mapie, ale my do żadnego nie weszliśmy. Wiem, że na pewno jest przy Skalnej Bramie. Na Bastei też bez problemu można coś zjeść i kupić pamiątki, ale jest to miejsce do którego dojeżdża się samochodem… Na obiad wydawałem średnio 160 koron.

Restauracja przy hotelu, wolna obsługa, jedzenia dużo, smaczne

Uprzedzam, że jest drogo, ale parkując można zejść w ładne miejsce w wąwozie Kamienicy

To najlepsze miejsce i najsmaczniejsze jedzenie!

Inspiracje
Pewnie nie ciągnęłoby mnie tam tak gdyby się nie naoglądał zdjęć u innych fotografów. Na uwagę zasługują tutaj galerie Czechów, którzy mam wrażenie jakby fotografowali razem, ale pokazują te same obrazki w inny sposób.

MARTIN RAK
DANIEL ŘEŘICHA
TOMÁŠ MORKES

Chcesz być na bieżąco i nie przegapić kolejnego wpisu? Zapisz się na mój NEWSLETTER. Regularnie będę informował Cię o nowościach i ciekawostkach z moich podróży!





Komentarz

  1. hegemon says:

    Można mieszkać dalej niż w Vysokiej Lipie, co prawda trzeba się najeździć, ale nocujesz za 300 koron 🙂 Jestem ciekaw czy widziałeś Zlaty Vrch – podobny do Pańskiej Skały, ale moim zdaniem ładniejszy.

Dodaj komentarz