Wank

Wank – góra z widokiem na raj

Wank nie bezpodstawnie określany jest jako panoramiczny raj. Widoki rozciągające się ze szczytu przyprawiają o zawrót głowy i odbierają mowę. Górująca nad Garmisch-Partenkirchen niepozorna górna zaskakuje swoją urodą każdego kto stanie na jej szczycie. Można udać się na szczyt wieloma szlakami, albo można skorzystać z kolejki, która w niespełna 20 minut przenosi w górski świat.

 

Miasto powoli staje się coraz mniejsze. Kolejka nie należy do najnowocześniejszych i do najszybszych, ale dzięki temu można podziwiać piękne widoki. Po drodze minąłem nieczynną zimą stację pośrednią i po lekkim skręcie kolejka zaczęła piąć się jeszcze bardziej w górę. W oddali widziałem mały budynek kolejki. Z dołu ta góra wygląda tak niepozornie, ale ostatecznie kolejka pokonuje 1200 metrów różnicy w wysokości.

Szczyt można porównać do ogromnego tarasu z widokiem na całą okolice. Dopiero teraz widać w jak pięknej i rozległej dolinie położone jest Garmisch. Stąd można podziwiać piękny masyw Zugspitze, Alpspitze i całą grań ciągnącą się w kierunku Austrii, zakończoną oczywiście Karwendelem. W oddali majaczą austriackie granie. Południowe stoki poddane mocnym promieniom słońca niedługo utrzymują śnieg. Otwarte dwie trasy nie przyciągały zbyt wielu narciarzy, dlatego szczyt i okoliczne ścieżki wypełniali spacerowicze.

Wank to również raj dla paralotniarzy. Idealne miejsce do startu i lotu nad górami i dolinami. Spędziłem tam kilka godzin i w tym czasie wystartowało około 10 miłośników podniebnych podróży. Tylko dwóch musiało powtarzać start. Jeden przewrócił się w głębokim śniegu, a drugi nie miał cierpliwości do wiatru i zaczął startować w momencie ciszy.
Te małe punkciki na tle gór były wisienką na torcie. Dodawali wielu kadrom niezapomnianego uroku. W ich locie widziałem niezwykłą wolność. Siedziałem i podziwiałem jak latają nad okolicą.

Wank

Górskie powietrze zaostrza apetyt. Do moich ulubionych dań w takich momentach należy zupa gulaszowa z chlebem. Całość poprawiłem szarlotką na ciepło i skropiłem niezbyt zimnym Paulanerem pszenicznym. Siedziałem przy wielkim oknie z widokiem na raj. Trudno było oderwać oczy od niekończących się górskich grani, dolin…

Po 15.00 zrobiło się pusto. Słońce było coraz niżej. Do lotu poderwał się ostatni paralotniarz. Na trasę wyjechał ratrak. Zostałem sam. Ostatnia kolejka odjeżdżała o 16.30, więc siedziałem na ławce i podziwiałem piękno otaczającego mnie świata. W takich momentach nawet trudno fotografować. Chwytam z całych sił taką chwilę i trzymam ją mocno, nie puszczam i chcę zostawić tylko dla siebie.

Wank

Zjazd na dół to tylko formalność. Po chwili podjechał autobus i wróciłem na dworzec w Garmisch. Jazda pociągiem do Monachium pozwala na wyhamowanie myśli, na utrwalenie w sobie tego co się przeżyło. Opieram głowę o szybę i zatapiam się w myślach. To dużo lepsze niż nerwowa jazda samochodem po autostradzie.

Powrót do Monachium to zawsze kubeł zimnej wody na głowę i szybkie zderzenie z rzeczywistością. Dworzec, pociągi, metra, ludzie, sklepy, kolory. Dobrze, że nauczyłem się przez te lata nosić w sobie obraz gór i nic mi go nie może odebrać. To moje chwile. Mimo, że siedzę na ławce, czekam na swój pociąg, to oczy mam wpatrzone w coś zupełnie innego. Widzę przecież wschodnią ścianę Alpstize…

Wank

Komentarz

Dodaj komentarz